27 listopada 2021 Udostępnij

Dymny: 11 rozgrzewających zapachów na zimę

Podczas jednej z moich pierwszych wizyt na Bliskim Wschodzie, często mogłem zobaczyć mężczyznę w stroju narodowym budującego zwarty ogień dosłownie na środku centrum handlowego lub lotniska. Ogień płonął na surowym materiale sziszy, dymiąc i roztaczając wokół tak urzekający aromat, że miałem ochotę podejść do mężczyzny i do końca życia tarzać się obok niego. Jest to bakhur - misa o wszelkich możliwych kształtach, rozmiarach, materiałach i wzorach, w której tli się sprasowana saletra, do której co jakiś czas wsypuje się tajemnicze mieszanki aromatycznych wiórków, ziół i żywic.

Mając oko na wszystko, co magiczne, natychmiast kupiłem glinianą miskę, paczkę tabletek, zapalniczkę gazową i woreczek z miksturą. Czekając na pierwsze chłodniejsze dni, uroczyście odpaliłem oświetlenie i wygodnie ułożyłem się na aksamitnych poduszkach. Jednak moje negatywne nastawienie i zadowolenie nie trwało długo - równolegle bowiem, podczas gdy moje mieszkanie wypełnione było nieprzeniknionym i słodkim dymem, obszar osiedla wypełniony był przerażonymi ludźmi. W całej okolicy rozlegał się alarm przeciwpożarowy, a bardzo czuły system w sterowni, o którego istnieniu nawet nie wiedziałem, podawał zdradziecki komunikat o numerze mojego mieszkania. Stąd sąsiedzi wiedzieli, co to jest bakhur. I poznałem swoich sąsiadów.

Powiedzieć, że jestem w żałobie, to nic nie powiedzieć. Mam mieszanki z Bahrajnu, Sudanu, Arabii Saudyjskiej, Jemenu i Emiratów Arabskich, ale po opisanych wyżej wydarzeniach, gdzie i do czego użyję ich do aromatyzowania, to kwestia otwarta. Na razie wracam do sprawdzonej i bezpiecznej opcji: rozgrzewających zapachów z nutami ognia, dymu, pachnących żywic i olejków eterycznych.

Burning Barbershop, skórzany, drzewny zapach D.S. & Durga z nutami limonki, mięty, siana, olejku z odpadów maszynowych, lawendy, róży, kanadyjskiego olejku konopnego, wanilii.

Burning Barbershop, D.S. & Durga

Bershka

Historia stodoły z popiołu, która wydarzyła się w 1891 roku w Nowym Jorku. W tym czasie słynny salon fryzjerski Curling Bros w Westlake spłonął doszczętnie. Dobrze ubrany twórca marki, David Moltz, którego nie można zobaczyć bez bourbona na głowie, wziął sobie do serca bolączki fashionistek i stworzył smak minionej epoki.

Iskra zwarcia, tlące się drewno, stygnący żar, nadęta politura, sczerniałe skrawki krzeseł obitych niegdyś szorstką bordową skórą i dymiące butelki cytrynowo-lawendowej wody kolońskiej po goleniu. I jeszcze coś słodkiego, żeby było mniej gorzko. Do noszenia z miłością, ale z rozwagą. Kilka kropel na punkty pulsacyjne jest w sam raz.

Orientalno-korzenny zapach Laudano Nero, Tiziana Terenzi z nutami szałwii, brandy, rozmarynu, tytoniu, róży, miodu akacjowego, irysa, popiołu, kadzidła, kamfory, ambry

Laudano Nero, Tiziana Terenzi

Jeszcze zanim zapoznałam się z oficjalną premierą, zapach był dla mnie teleportacją do listopadowego Paryża - chłodnego, deszczowego, ale ciepłego i przytulnego od przytłumionego światła ulicznych latarni i okrzyków sprzedawców pieczonych kasztanów z ich dymiącymi garnkami na kółkach. Gdzieś w okolicach Wielkich Bulwarów i domów towarowych. Zgodnie z zamysłem twórców, byliśmy w tym samym mieście (wyobraźcie to sobie!), ale ci zabrali nas nieco wyżej, na Montmartre.

Deszcz ustępował, ostatnie krople uderzały o łupkowe dachy i brukowany chodnik, uliczni muzycy i akrobaci ogrzewali się przy ognisku, czekając na rychły powrót dotkniętych deszczem gapiów. W oddali niepewnie zabrzmiał akordeon. W czarnej wodzie odbijały się trzepoczące igły ogniska i blask przygaszonych latarni. W powietrzu czuć było mokry asfalt, absynt, dym trzaskających polan, koniak i zapach parujących liści laurowych, który unosił się z chłodu zmierzchu.

Black Hashish, ArteOlfatto orientalny z nutami kadzidła, zioła, fiołki, tytoń, kawa, piżmo, labdanum, drzewo sandałowe

Black Hashish, ArteOlfatto

Zakazany składnik zawarty w nazwie jest nieobecny w samym zapachu, co nie przeszkadza nam go sobie wyobrazić dzięki zestawowi mistrzowsko dobranych nut. Zawsze zastanawiałam się, co czują w takich zapachach osoby niewtajemniczone w dary afgańskiej ziemi.

Zmierzch zapada wysoko w górach, powietrze się ochładza, sylwetki szczytów przechodzą z błękitu w czerń, wzory na dywanie stają się niewidoczne, ogień trzaska, wilgotny pergamin szeleści, długie śniade palce zwijają giętką kulkę, skrzętnie ukrywając ją w garści tytoniu i tubce bibuły. Wygodnie usadowiony na stosie poduszek, przystojny Talib popija mocną czarną herbatę z kardamonem, zaciąga się papierosem domowej roboty i podaje go Tobie. Uważaj, bo możesz kaszleć i boleć cię głowa, gdy nie jesteś do tego przyzwyczajona (przeczytaj też Dla estetów: niezwykłe zapachy z nutami czerwonego wina, książek, sauny i nie tylko).

Replika, Przy kominku, Maison Margiela drzewny zapach z nutami kwiatu pomarańczy, różowy pieprz, goździk, kasztan, drewno gwajakowe, wanilia, balsam peruwiański

Repliki, Przy kominku, Maison Margiela

Szczęście siedzenia przy kominku w chłodne dni, zawiniętym w koc, to nieporównywalna z niczym innym sezonowa przyjemność: niezależnie od tego, czy jest to domek w Parku Narodowym Virunga w pobliżu Kongo, ponury zamek pośród szkockich wzgórz, czy też dacha w Peredelkino. Ten kominek "urodził się" w Chamonix w 1971 roku. Ogromne okna, feeria barw i śnieg na górskich szczytach, spartańskie meble Charlotte Perian, moderniści na ścianach, przytulne skóry na podłodze. Drewno w palenisku ucichło, trzaskając medytacyjnie, pachnąc wonną żywicą i uporczywie domagając się chlupnięcia gęstej brandy do kryształowego pucharka, by wreszcie się rozgrzać i poczuć na języku wzmocniony miodowo-waniliowy wydźwięk.

Oriental Side Effect, Initio z nutami tytoniu, wanilii, rumu i cynamonu.

Efekt uboczny, Initio

Zapach ma tylko jeden, ale za to potężny "efekt uboczny" - nieuchronne uzależnienie. To tak, jakby rozpalić w domu ognisko, wrócić z ulicy i poczuć przenikający wszystko nieporównywalny zapach. Myślałam, że świece zapachowe i dyfuzory spełniłyby tę rolę już wcześniej, ale myliłam się. To ten, który przypomina mi o zgaszonym po godzinie bachorze, kiedy dym już opadł, powietrze znów jest czyste, a cała przestrzeń pachnie drogim alkoholem, przyprawami, aromatycznymi wiórami drzewnymi, roztopioną smołą i bezmiłością.

Don, Xerjoff to orientalny, zabawny zapach z nutami prochu strzelniczego, tytoniu, whisky i palonego cukru.

Don, Xerjoff.

Zmienia mężczyzn w piratów, a kobiety w napastników. Jest to album słynnego Don Xerjoffa, najsłynniejszego z najlepszych piratów na świecie. Rozgrzewa, ale nie parzy; słodki, ale nie klekotliwy; wydziela łuski, w nosie klaruje się ostry bourbon, umiarkowanie pikantny, bez chamstwa, ale o nieprzewidywalnym charakterze.

Idealna do opery lub teatru, jeśli nadal masz wątpliwości, co tak naprawdę powinno się nosić w takich miejscach. Zaprasza do przytulania, szeptania do ucha i nieprzyzwoitych myśli. Dla mężczyzn - z koszulą i muszką, które z pewnością później się rozluźnią. W przypadku kobiet należy stosować w okolicach krocza i pośladków, które odpadną wieczorem (czytaj też: "Tu pachnie seksem: zapachy, które podniecą cię w pośpiechu").

Timbuktu, drzewno-cyprowy zapach L'Artisan Parfumeur z nutami różowego pieprzu, kardamonu, mango, papirusu, kadzidła, chrustu karobowego, paczuli, benzoinu, wetiweru, mirry.

Timbuktu, L'Artisan Parfumeur

Choć kocham Afrykę i odwiedzam ją regularnie, są miejsca, do których z różnych powodów nie dotarłam. Mali, na przykład - ze stolicą sztuki w Bamako, krajem Dogonów na południu, zaginionym miastem Timbuktu na północy i zapierającymi dech w piersiach glinianymi meczetami pomiędzy nimi.

Z kolei perfumiarz Bernard Duchaufour miał szczęście i stworzył na bazie tej podróży zapach, który do tej pory nie odważył się wycofać z rynku, w przeciwieństwie do wielu w historii marki. Być może dlatego, że jest to arcydzieło lub działają tu magiczne moce. Ale bardziej prawdopodobne jest, że jedno i drugie - jak w mistycznym rytuale wusulan, który malijskie kobiety stosują, by się przemienić, paląc specjalne korzenie, suszone kwiaty, żywice i rzadkie przyprawy. W miarę jak pławią się w trupim dymie, skóra i włosy wchłaniają delikatny zapach, by przejść obok człowieka i pozostawić swój ślad na jego śmiertelnym życiu na zawsze.

Musk Oud, przez Kilian, jest drzewny, kwiatowy, piżmowy zapach z nutami cytryny, kardamon, cyprys, róża, piołun, kadzidło, oud, rum, paczula i piżmo

Strzał z Tyran "Musk Oud, przez Kilian.

Dla mnie drugi po Tomie Fordzie biznesmen od Boga, był w składzie zanim "najbardziej zacofane klasy" dowiedziały się o oud. Ze skłonnością do rozrzutności i wrodzonym hedonizmem, jego orientalna kolekcja wyszła bezwstydnie piękna. Ze wszystkich zapachów w kolekcji, wersja "piżmowa" zajęła mi najwięcej czasu, aby się do niej przyzwyczaić. Ale teraz uważam go za najlepszy w swojej kategorii.

Pachnie jak orientalna rezydencja w fikcyjnym miasteczku z "Tyrana", zanim w ciągu kilku odcinków w każdy kąt zaczęły wkradać się demony i diabły. Jest surowy, szorstki, ma czarne, przeszywające oczy, srebrnoszare włosy i pewny siebie uścisk.

Le Gemme Onekh, Bvlgari, z nutami skóry, przyprawy i labdanum

Le Gemme Onekh, Bvlgari

Ta architektoniczna butelka z węgla drzewnego z czarną kryształową główką oddaje moc, mistykę i energię onyksu. Jak już przeczytałam o tym kamieniu i utknęłam w rozdziale o egipskim kulcie (naprawdę jestem fanką Kairu), natychmiast zapragnęłam przekłuć sobie ucho i ozdobić je okrągłym koralikiem Bvlgari z tym kamieniem. Oszczędzając pieniądze (dziura już jest), z rozmarzeniem roztapiam się w dymie emitowanym przez Lao oud, zastygły na wieki bursztynowy karmel i rozsypane półprzezroczyste kryształki mlecznego kadzidła.

Elégance Cuirée, Plume Impression to drzewny, owocowy zapach z nutami bergamotki, jagód jałowca, drewna gwajakowego, paczuli, olibanum, skóry, wetiweru, bursztynu.

Elégance Cuirée, Plume Impression

Gdybym nie była alergikiem, to na pewno miałabym kota orientalnego, prawdopodobnie cętkowanego lub pręgowanego. Albo czarny. Oczywiście szczupły, charakterystyczny w kadrze, ale bez świadków niezwykle czuły. Jestem po 40-tce, nie ma kota, a w zeszłym roku jego rolę pełni zapach "z piórkiem" stosunkowo nowej dla Rosji marki. Siedzi sobie delikatnie gdzieś w okolicach klatki piersiowej, grzechocze, od czasu do czasu trąca nosem i łaskocze wąsami. Nie wełna, ale kaszmir z jedwabną podszewką - z dozowanym ciepłem i przytulnym zapachem żywicy guaiac i kadzidła. Choć zawsze w pogotowiu są pazury paczuli i wetiweru.